Szewc bez butów chodzi czyli weekend bez internetu

No i stało się. Cały weekend bez dostępu do sieci. Mój dostawca internetu (a jednocześnie dawny pracodawca) ma problem, bo baza straciła zasilanie. Największym problemem jest że baza zasilana była z pomieszczenia które należy do dawnego klienta firmy A, która została później wykupiona przez mojego dostawcę. Tyle że klientem mojego dostawcy nie są, podczas wykupu zrezygnowali z usług i znaleźli sobie inną firmę. O prądzie wszyscy zapomnieli i działało sobie to spokojnie do piątku.
No, ale skoro działało to kiedyś musiało przestać :) I w piątek nadszedł sądny dzień. Wcale się chłopakom (adminom pracującym u mojego dostawcy) nie dziwię że nic z tym nie zrobili. Mieli zapukać do drzwi firmy, która nie jest i nigdy nie była ich klientem, przedstawić się i powiedzieć  że mają problem z zasilaniem urządzenia, które jest podpięte w tej firmie i za co nikt nie płaci? ROTFL

Ale podobno dziś mają dociągnąć tam zasilanie :D Więc może będę miał neta.

Leave a comment

Dodaj komentarz