Chory… ale na dyżurze

No i stało się.

Obudziłem się wczoraj i czułem się jak swój cień. Pomiar temperatury pokazał 38,6°C

Nic, rano aspirynka, koło obiadu druga i w łóżeczku. I tak się udało do 18:30.

Niestety, od paru godzin leżał jeden blok, ale nikt nie dzwonił więc miałem nadzieję że to może problem z prądem. Niestety, po 18 zaczęły się telefony i trzeba było się zebrać. No więc opatulony jak na zimę wychodzę do auta i w drogę.

Na miejscu podpinam się do skrzynki na klatce – faktycznie, nie ma neta. No to w windę, jazda na dziesiąte pietro i do wejścia na nadbudówkę (gdzie znajduje się między innymi szyb windy).

Kraty

Jedne kraty strzegą wejścia na schody. Po ich sforsowaniu czekają nas drugie kraty. Ale to nic, najlepsze jest to co za nimi.

A za kratami widać skrzynkę kablówki z wychodzącymi z niej kablami (całkiem “fachowo” zresztą zrobionymi) oraz, co najlepsze, leżącego sobie w rogu, luzem, niczym niezabezpieczonego, osbridge’a.

To że tak leży jestem w stanie przeżyć. W końcu po to są kraty. Ale to jak fachowo wyglądają te luźne kable… no cóż. Już tak to zastałem i nie będę ruszać.

Ale ja bym się pod czymś takim nie podpisał.

Na szczęście okazało się że przyczyną awarii jest zawieszone radio. Wystarczyło wypiąć na chwilę skrętkę (bo po niej idzie też zasilanie) z radia, poczekać i podłączyć ponownie i cud się stał.

Czyli wrócił internet :)

Bezpieczniki

Zapomniałbym – na półpiętrze, za pierwszą kratą jest skrzyneczka na bezpieczniki. Muszę przyznać że wygląda ona bardzo zabawnie. Zresztą oceńcie sami:

Jak widać na tablicy – jest tylko jeden bezpiecznik. Dzięki temu nie ma problemu ze znalezieniem naszego :)

Kiedyś, dawno temu, tablica ta może i była wykorzystywana, obecnie korzystamy z niej tylko my.

Wiadomo, spółdzielnie wynajmują elektryków i zlecają im sprowadzenie wszystkich zabezpieczeń w jedno miejsce, najlepiej do piwnic. Dzięki temu łatwiej się tym później zarządza, nie musi pan elektryk zasuwać po piętrach szukając odpowiedniego bezpiecznika gdy coś się zepsuje.

Powrót

A co ze mną? Po powrocie do domu kolejna aspirynka i do łóżeczka obejrzeć galę KSW.

Na szczęście dziś czuję się lepiej. Oby wyzdrowieć do poniedziałku, bo L4 mi nie leży. Jednak 80% pensji to mniej niż 100%.

Leave a comment

Dodaj komentarz