Dzieci nie powinny umierać… zwłaszcza małe…

Dziś się dowiedziałem… wczoraj zmarła córeczka moich znajomych. Wcześniak, urodziła się pod koniec szóstego miesiąca. Lekarze dawali jej szanse, był moment że było nawet lepiej…

A potem się pogorszyło.

Rozmawiałem z nimi przez telefon w sobotę, pytałem co z Wiktorią (bo takie imię dostała). Usłyszałem że wyniki są lepsze, nie dobre, ale lepsze niż były. Dziś miała mieć USG robione… i dziś rano dostałem wiadomość że zmarła w niedzielę.

Wybieram się do nich… zlożyć kondolencje… tylko nie mam pojęcia co powiedzieć.

Co innego gdy umiera ktoś dorosły, nawet rodzic – sam to przeżyłem jak miałem trzynaście lat. Ale śmierć dziecka? Zwłaszcza takiego co nie przeżyło miesiąca…

Nie wiem… po prostu nie wiem co im powiedzieć. I to mnie przeraża…

Kurwa jego mać! Dzieci nie powinny umierać. A na pewno nie przed swoimi rodzicami.

Podłączenie nowego klienta

No… po małej przerwie, ale wracam do pisania :)

Więc jak to było… pojechałem do klienta na wizję czy się da go podłaczyć.

Wizja

Widok z dachu – obok. Przepiękna widoczność,  moim celem były te dwa wierzowce na horyzoncie :)

Bezproblemowe – powiedziałem klientowi. Ucieszył się i już następnego dnia zadzwonił że jest chętny. Nie zostało nic innego jak przyjechać i zamontować mu radio.

Prawie płaski dach, łatwe wyjście, na kominie masz po starej antenie TV. Bajka po prostu. Dziura w dachu też gotowa, po starym kablu antenowym od TV. Żadnych komplikacji, po prostu ideał. Takie podłączenia aż chce się robić.

Więc przybyliśmy w ilości sztuk dwie – przepisy BHP, wiadomo, nigdy samemu na dachu :)

Montaż

No i cóż… montaż ubiquiti w wersji nano-loco to banał. Całość jest mocowana do masztu za pomocą jednej malej opaski :)

Ale najważniejsze że do działa.

A efekt końcowy można obejrzeć na zdjęciach :)

Bo jak wiadomo – zadowolony klient to gwarancja zadowolenia szefa :)