Dyżur w długi weekend

Długi weekend

Wszyscy to lubimy. Cztery dni świętego spokoju. Przynajmniej w założeniu. Niestety, zawsze ktoś musi mieć dyżur. Tym razem padło na mnie. No i pięknie, środa wieczór – luzik.

Czwartek – święto niepodległości

Dzień mija przyjemnie, na obijaniu się, aż do 18. I stało się -telefony się urywają, trzeba się ruszyć. Zwiesił się jeden switch, praktycznie zaraz za dojściem, przez co cały blok nie miał internetu. Ale zanim się to znajdzie to godzina poszła.

Po czwartku był piątek. Niby dzień roboczy, ale u nas w firmie wszyscy mieli urlopy, więc weekend. I mimo tego, że ludzie normalnie pracowali dzień minął spokojnie. Żadnych awarii, żadnych wyjazdów, co najwyżej kilka odebranych telefonów.

Weekend

Sobota – dzień radosny… prawie. Doczekałem kwalifikacji F1, obejrzałem je w napięciu i zaraz po nich ruszyłem sprawdzić co się dzieje na jednym bloku. Objawy – czasami net działa, czasami nie. Niestety nie u jednej osoby. Nic, zaczęło się szukanie. Efekt?

Jeden spalony zasilacz od switcha – wymieniony na nowy. Miałem nadzieję że to pomoże. Niestety. Więc szukam dalej.

Switch 16-portowy. Wymiana. Restartował się sam, a na dodatek potrafił połączyć mi laptopa raz na 10Mb raz na 10Mb – jak mu się losowo załączyło. Po tym już byłem przekonany że musi działać. Podłączam lapka, puszczam dhclienta (żeby pobrał sobie automatycznie adres z DHCP*) i co? I dostaje adres 192.168.1.6 – czyli standardowa pula adresowa routera. Myślałem że mnie krew zaleje. Ile rzeczy naraz może być nie tak w jednym bloku?

Konfiguracja routera – o tym już kiedyś pisałem. Na szczęście kabel był opisany, więc odwiedziłem właściciela routera, skonfigurowałem mu go (oczywiście kasując przy okazji standardową stawkę) i zadowolony w końcu wybrałem się do domu.

Powrót

No i jazda do domu. Niby niezbyt daleko, chwilka jazdy (około 5-7 minut w zależności od natężenia ruchu). Droga fajna, niby przez centrum, ale przez 90% jazdy dwa pasy ruchu. Wyruszam spod rzeczonego bloku, zadowolony z siebie, po dwóch!!! godzinach spędzonych na latanipo piętrach pomiędzy skrzynkami ze switchami. I co spotkało mnie po drodze? Jakaś baba (to nie określenie płci, ale stylu jazdy) chciała mnie zaliczyć czołowo. Niby nic dziwnego, czasami się zdarza. Gdyby nie to że ta baba była tak zajęta rozmową telefoniczną że nie zauważyła tego, że jedzie pod prąd jednokierunkową!

Zaczynam rozumieć sensowność zakazu rozmów telefonicznych w czasie jazdy.

Niedziela

Jak na razie jeden wyjazd. Tyle że minęło dopiero południe. Ciekawe co będzie dalej… nie ma jak długi weekend…

DHCP (ang. Dynamic Host Configuration Protocol – protokół dynamicznego konfigurowania węzłów) – protokół komunikacyjny umożliwiający komputerom uzyskanie od serwera danych konfiguracyjnych, np. adresu IP hosta, adresu IP bramy sieciowej, adresu serwera DNS, maski podsieci. Protokół DHCP jest zdefiniowany w RFC 2131 i jest następcą BOOTP. DHCP został opublikowany jako standard w roku 1993.

W kolejnej generacji protokołu IP, czyli IPv6, jako integralną część dodano nową wersję DHCP, czyli DHCPv6. Jego specyfikacja została opisana w RFC 3315.

W sieci opartej na protokole TCP/IP każdy komputer ma co najmniej jeden adres IP i jedną maskę podsieci; dzięki temu może się komunikować z innymi urządzeniami w sieci.

Źródło – wikipedia

One thought on “Dyżur w długi weekend

Dodaj komentarz