Nowe prawo telekomunikacyjne – gwarancja przepustowości łącz?

Nowe prawo telekomunikacyjne?

Zrobiło się dziś głośno na portalach (nie tylko branżowych) o propozycji rządowej dotyczącej zmiany art. 56 Prawa telekomunikacyjnego, który dotyczy umów z abonentami. Propozycja zmian w art. 56 ust. 3 ma na celu uzupełnienie katalogu obowiązkowych elementów umowy o:

  • sposoby dokonywania płatności;
  • warunki korzystania z promocji, w tym minimalny okres trwania umowy promocyjnej;
  • dane dotyczące funkcjonalności świadczonej usługi, w tym informacje o tym, czy zapewniany jest dostęp do służb ratunkowych, informacje o wszelkich ograniczeniach w dostępie lub korzystaniu z usług i aplikacji oraz informacje o działaniach, jakie dostawca usług jest uprawniony podejmować w celu pomiaru parametrów usługi oraz optymalnej organizacji ruchu w sieci telekomunikacyjnej;
  • uprawnienia abonenta w przypadku niezapewnienia przez dostawcę publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych minimalnych gwarantowanych parametrów świadczonej usługi;
  • sposób przekazywania abonentowi informacji i zagrożeniach związanych ze świadczoną usługą w tym o sposobach ochrony bezpieczeństwa, prywatności i danych osobowych;
  • minimalną gwarantowaną prędkość transferu danych w ramach świadczonej usługi dostępu do sieci Internet, która nie może być niższa niż 90% prędkości oferowanej lub prezentowanej w materiałach informacyjnych lub promocyjnych.

Dodatkowo Ustawodawca chce ponadto, aby abonent był zwolniony z obowiązku zapłaty całości opłaty abonamentowej, jeśli minimalne gwarantowane parametry usługi nie zostały spełnione.

Co z tego wynika?

Ano wynika z tego bardzo prosta sprawa, dotycząca bezpośrednio użytkownika końcowego.

Wystarczy przeprowadzić bardzo prosty rachunek: 12 godzin na miesiąc, to daje 1/60 czasu, czyli 1,66% czasu, czyli dostępność pełnej usługi musi być na poziomie 98,33% przy zachowaniu min. CIR na poziomie 90%.
O takie parametry łącza ciężko przy łączach gwarantowanych za ciężkie pieniądze, więc niemożliwe jest zapewnienie ich na łączach abonenckich sprzedawanych “za grosze”.

Dlaczego? To proste. ISP (jaki by nie był) sprzedaje więcej niż fizycznie ma. To prosta statystyka – rzadko się zdarza by naraz siedzieli sami ssacze, większość osób wykorzystuje internet do poczty, gadu gadu czy przeglądania stron, więc nie wykorzystują swoich łącz.Dzięki temu można sprzedać więcej niż się ma, bez szkody dla użytkowników.

Owszem, czasami się zdarza że zaczyna łącza brakować – na przykład gdy jest kilku “ssaczy” którzy robią backup internetu, wtedy się je po prostu zwiększa. Problem pojawia się gdy ktoś nie ma możliwości zwiększenia – wtedy mamy efekt niemożliwości uzyskania maksymalnej przepustowości przez cały czas. I stąd takie pomysły.

Problemy

Najtrudniejszą sprawą do rozwiązania jest określenie prędkości łącza. Bo jak to sprawdzić? Kto ma to monitorować? I jak liczyć ruch, w której warstwie? I dokąd? Do routera brzegowego czy dalej? I czy ISP ma odpowiadać też za problemy z przepustowością poza jego siecią?

Niestety, w projekcie zmian nie ma o tym ani słowa.

Leave a comment

Dodaj komentarz