Pracowity tydzień cd.

Środa

W środę zdążyliśmy założyć nowy most na nanobridge M5, zastępując nim stare połączenie które szło przez dwie bazy pośrednie połączeniem bezpośrednim. Zajęło nam to trochę czasu, ale daliśmy radę.

Dodatkowo pręt został pocięty na odcinki o długości 20cm, sprawdziliśmy też czy nakrętki łatwo wchodzą i czy podkładki pasują.

Dodatkowo w miejscu, skąd będzie puszczany sygnał założyliśmy nanostation m5 loco, jako ułatwienie z wizowaniem anteny (ma na tyle szeroką wiązkę że łatwo w nie trafić).

Czwartek

Dzień podłączenia klienta biznesowego. Zamiast pięknej, słonecznej pogody jak w środę mieliśmy ciągłą mżawkę. No cóż, pogody się nie wybiera. Zaczęło się od wywiercenia dziur na wylot w “ścianie”. Ściana to słupy obite z dwóch stron blachą, a przestrzeń między nimi wypełniona jest styropianem. Dobrze że już mieliśmy pocięty pręt. Po wywierceniu sześciu dziur (pięć jako punkty montażowe, szósty na skrętkę) oraz jednego nietrafionego odwiertu próbnego :D mieliśmy zamontowany maszt, a na nim założone ubiquiti. Pozostało wycelowanie w loco i zwizowanie anteny tak, by uzyskać maksymalny sygnał.

Efekty naszej pracy wyglądają tak:

[simpleviewer gallery_id=”6″ bgcolor=”ffffff” gallery_width =”100%” gallery_height =”600″]

Jak widać najciekawsze było wspinanie się na “malutką” drabinę by dokręcić śruby.

Na szczęście z drugiej strony montaż był ułatwiony – podrzucono nas na górę w koszu, podnoszonym przez wózek widłowy. Ale mimo wszystko, stanie w metalowej klatce, zabezpieczonej z trzech stron, która jest podnoszona przez wózek widłowy na wysokość 6m jest dziwnym uczuciem. Choć przyznam, że z każdym podniesieniem czułem się na nim coraz pewniej.

Za to wspinaczka na tą samą wysokość po drabinie od drugiej strony – to już była pełna zabawa. Dobrze że nie mam lęku wysokości.

Na koniec pozostało tylko pojechać na bazę, zdjąć loco i założyć tam nano bridge który już docelowo tam pozostanie.

Piątek

Dzień w miarę luźny, trochę załatwiania pierdół, zakupy, czyszczenie klimy itp. Ogólnie spokojny dzień, prawie weekendowy.

Leave a comment

Dodaj komentarz