Pracowity tydzień cd.

Środa

W środę zdążyliśmy założyć nowy most na nanobridge M5, zastępując nim stare połączenie które szło przez dwie bazy pośrednie połączeniem bezpośrednim. Zajęło nam to trochę czasu, ale daliśmy radę.

Dodatkowo pręt został pocięty na odcinki o długości 20cm, sprawdziliśmy też czy nakrętki łatwo wchodzą i czy podkładki pasują.

Dodatkowo w miejscu, skąd będzie puszczany sygnał założyliśmy nanostation m5 loco, jako ułatwienie z wizowaniem anteny (ma na tyle szeroką wiązkę że łatwo w nie trafić).

Read more Pracowity tydzień cd.

Skrzynka… i rozsądne miejsce jej zamontowania

Skrzynka

czyli podstawa – gdzieś trzeba schować zasilacz, poe, switcha itp.

Wszystko pięknie, pod warunkiem że ktoś “miły” nie wpadnie na pomysł montażu skrzynki w taki sposób:

[simpleviewer gallery_id=”28″]
Nie dość że bez drabiny nie ma szans się dostać, to jeszcze zastawione wszystko szafą, stołem i kwiatkiem na dodatek.

Sama przyjemność, jak się okazuje, że trzeba iść wymienić zasilacz od radia…

Wizja za wizją

Co za tydzień. Prawie codziennie jakaś wizja (czyli wizyta u klienta i sprawdzenie warunków technicznych podłączenia, głównie widoczności, bo od tego najwięcej zależy). Dziś kolejna mnie czeka. Smutne jest to że pogoda średnia, a budynki też nieszczególnie wysokie przez co żadnych ładnych fot nie ma.

No, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Nie ma to jak sąsiedzi

Dziś była śmieszna sytuacja.
Mamy budynek. W nim aktualnie jedna aktywna osoba (na drugim piętrze).  Pod nią mieszka osoba która wcześniej miała od nas internet. Przy drzwiach eks-klienta jest była zamontowana skrzyneczka (niebieska na schemaciku :P).

Do skrzyneczki dochodzą kable:

– Od radia (z dachu – czerwony na schemaciku)

– Od sąsiada z góry (żółty)

No i oczywiście kable od gościa z pierwszego piętra (bezpośrednio przez ścianę do skrzyneczki).

Kable na klatce w rurkach, żeby nie było, wszystko ładnie, pięknie. I nagle telefon – dzwoni pan z drugiego, że internet nie działa. Przez telefon informuje, że skrzynka została zdjęta, a kable wiszą luzem, porozpinane. Jako że pan z pierwszego znany był z niechęci do płacenia (za to został odłączony) oraz uwielbienia do brzydkich wyrazów i dużej głośności wymowy nikogo to nie zdziwiło.

No więc zajeżdzam na miejsce.  Oczywiście klienta nie ma w domu, ale na szczęście udało mi się przebrnąć przez domofon i dostać się na klatkę. I co zastałem na miejscu?

Widać na focie – Wiszące kable, dziury po kołkach w ścianie i skrzyneczkę (zamkniętą) stojącą na korytarzu pod oknem :)

Cóż mi biednemu pozostało, musiałem sobie jakoś poradzić. Poszedłem piętro wyżej, wciągnąłem oba kable, polaczyłem ze sobą beczką. Beczkę następnie obkleiłem taśmą klejącą (żeby się nie rozłączyło nic)  i nadmiary kabla upchnąłem – część wepchnąłem klientowi do mieszkania (nadmiar z kabla wychodzacego od niego z mieszkania), część w rurce (to idące do radia), a samą beczkę udało mi się zmieścić w łączniku.

Efekt końcowy jest straszny, ale skuteczny :P

Co prawda wstyd się przyznać że to ja odwaliłem taką prowizorkę, ale cóż – musiało to działać :)

Efekt końcowy jest taki (wybaczcie kiepską jakość zdjęcia):

Sieciowiec-dachowiec

Sytuacja z początku tego tygodnia – u ważnego klienta net nie działa. No to ekipa naprawcza w składzie 2 sztuk sieciowców-dachowców pojechała.

Budynek skromny, malutki, a na szczycie nadbudówka :) Na nadbudówce maszcik a na nim antenki radiowe, za to w nadbudówce skrzyneczka z urządzeniami. I wszystko pięknie, pogoda w miarę znośna, lekka mżawka była, gdyby nie to, że na miejscu okazało się że miejscowy elektryk wyłączył prąd w całym budynku, bo uznał że już nic tam nie ma.

Ale wspinaczki nie żałuję, były piękne widoki, żałuję że nie miałem aparatu.