Jak to jeden oddział firmy nie wie co się dzieje w drugim

Pracuję we Wrocławiu

Ale szkolili nas panowe we Francji. Całe dwie osoby. Od samego początku byliśmy tam we dwóch, od samego początku wiedzieli, że jest nas tylko dwóch. A dziś zadziwiłem człowieka, jednego z tych, z którymi spedziłem sześć tygodni, pracując obok nich.

10:53:02: Bonna: I sent ticket sev & request for you
10:53:04: Bonna: [numer-ticketa]
10:53:10: Bonna: sev1
10:53:30: Bonna: thanks to have a look this request
10:53:40: Bonna: you are alone ?
10:54:51: Marcin: hubwoo
10:54:52: Marcin: ?
10:54:55: Marcin: done :-) it’s online
10:55:08: Bonna: good
10:55:15: Bonna: thanks
10:55:18: Marcin: no, my teammate working on Asia request and I work on rest of tickets in our q :-)
10:55:32: Bonna: only 2 guy ?
10:56:19: Marcin: from the very beginning :-) only 2 of us, because contract between XXX and YYY talk about 2 FTE for BT in Poland
11:00:21: Bonna: grrr
11:00:26: Bonna: ok good work

I normalnie ręce mi opadły. Nie wiem, może oni żyją w równoległej rzeczywistości, może im się wydaje, że pracę dla czterech osób wykonują cztery osoby… ale to jest Polska, ma być tanio, więc są tylko dwie osoby i mają sobie dać radę. I nikogo nie interesuje jak, po prostu, tak jest przewidziane w kontrakcie i już.

Pierwszy dzień w nowym mieście

Wrocław

Dziś mój pierwszy dzień w nowym mieście. Zakupy zrobione (na szczęście tesco niedaleko i nie ma problemu z trafieniem). Obdzwonione kilka ogłoszeń o wynajmie mieszkania – niestety, wszędzie pytanie “czy to że jestem posiadaczem kota nie jest problemem” okazywało się za trudne dla pośredników. Mają się dowiedzieć co na to właściciele mieszkań.

Czekanie

Teraz pozostaje mi czekanie. Czekanie na przelew z poprzedniej pracy – bo muszę mieć choćby na kaucję czy pierwszy czynsz, czekanie na rozpoczęcie nowej pracy – bo chcę się dowiedzieć jak to będzie wyglądać.

Tylko takie czekanie, kiedy ma się czas i zero zajęcia… też nie jest proste. Człowiek ma za dużo czasu na myślenie…

Inwentaryzacja

Inwentaryzacja

Czyli straszne słowo. Oznacza ono tydzień spędzony na przekopywaniu się przez faktury z ostatnich dziesięciu lat. Wypisywanie każdego krzesła, biurka, szafy, czy wieszaka. Każdego sprzętu elektronicznego czy komputerowego. I to nie tylko nazwy, ale ceny zakupu, firmy, oraz numeru faktury.

Oczywiście to nie wszystko. Po tym pozostaje stworzenie oznaczeń i obklejenie każdego inwentaryzowanego elementu, oraz stworzenie bazy, w której będziemy mieli powiązany element (mebel, komputer itp.) z numerem inwentaryzacyjnym, a ten z faktura i kwotą.

I to wszystko musiał zrobić człowiek nienawidzący pracy zabiurkowej – czyli Ja.

Biurokracja

To najgorsze co człowieka może spotkać. Ja wiem, że po instalacji czy modyfikacji sieci muszę zrobić protokół. Ale traktuję to jako zakończenie pracy, a nie pracę samą w sobie. Nie wyobrażam sobie siebie siedzącego za biurkiem po osiem godzin dziennie. Już chyba wolałbym pójść do pracy na budowie czy w jakimś magazynie.