Konfiguracja mostu na urządzeniach Ubiquiti NanoBridgeM5

W związku z tym że widzę dużo zapytań z przeglądarek dotyczących konfiguracji NB kierujących do mojej strony postanowiłem napisać ten poradnik – może ktoś skorzysta.

Początek – tytułem wstępu

Domyślne hasła czy adres IP urządzeń pominę, podobnie jak procedurę składania czy montażu.

Podstawowy opis był już zamieszczony przeze mnie w poście “Mój pierwszy most w n-ce”.

Przejdźmy więc do konkretów.

Baza

Zakładka Wireless

Zakładka Wireless

Jako że jedno urządzenie ma być bazą ustawiamy Wireless Mode na Access Point WDS. Kolejną czynnością jest ustawienie SSID. Musimy stworzyć jakiś identyfikator sieci (pamiętając o 32-znakowym ograniczeniu), który będzie przypisany do tego połączenia. Kolejną sprawą jest ustawienie Country Code na Poland. Pozwoli nam to na używanie częstotliwości dozwolonych do legalnego, darmowego użytku w naszym kraju. Channel Width ustawiamy w zależności od prędkości jaką chcemy uzyskać – 20MHz pozwala na maksymalne zestawienie urządzeń z prędkością 78Mb/s, 40MHz podwaja nam prędkość. Channel Shifting wyłączamy. Do ustawienia częstotliwości na jakiej będziemy działać musimy wiedzieć jaka jest (choć w miarę) wolna. Aby się tego dowiedzieć włączamy Site Survey. Znajdziemy go w Tools->Site Survey. Gdy już mamy wybraną częstotliwość wybieramy ją z listy wyboru Frequency. Output Power ustawia się eksperymentalnie, na początek można zostawić domyślne ustawienia. Jej ustawienie zależne jest od zaszumienia eteru, odległości na jakiej ma pracować link, czystości strefy Fresnela itp. W polu Max TX Rate ustawiamy prędkość z jaką urządzenie ma pracować. Nie polecam ustawiania auto, lepiej ustawić ją na sztywno. Read more Konfiguracja mostu na urządzeniach Ubiquiti NanoBridgeM5

Ciężki dzień…

Ciężki dzień dziś był. Niby nic, ale to pierwszy dzień prawdziwej zimy i przejechać z punktu A do punktu B – tragedia.

Do godziny piętnastej w sumie dzień mijał nawet spokojnie… Potem się zaczęło.

Stłuczka

Najpierw w naszą biedną służbową corsę wjechała pani nauczycielka fordem mondeo. Już we wstecznym lusterku ją widziałem jak do nas dojeżdża, więc gdy widziałem że nie da rady wyhamować puściłem hamulec – przed sobą zostawiam zapas miejsca przy takiej pogodzie.

No więc pani w nas wjechała. Nas – mnie i mojego współpracownika. Hałas, huk, wysiadka z auta. Pani się tłumaczy że ABS zadziałał i dlatego nie wyhamowała(sic !). No nic, każdy się jakoś głupio tłumaczy jak nie potrafi się przyznać że nie patrzy gdzie jedzie.

Pod naszym zderzakiem lampa, obok maskownica chłodnicy, trochę plastiku. U nas jak się okazuje zniszczeń nie ma, jedynie podświetlenie tablicy wpadło troszkę w zderzak. U pani – jak wyżej – rozbity zderzak, rozbity lewy przedni reflektor, maskowanie chłodnicy. Wydawać by się mogło po uszkodzeniach, że walnęła strasznie mocno, ale u nas nawet plastik nie pękł. Jeszcze włączenie świateł u nas – wszystko świeci, więc po sprawie.

Akumulator

Pani miała problem by odjechać z miejsca zdarzenia – zakopała się w śniegu. Musieliśmy ją wypchnąć, więc kilka minut nam na to zeszło. Okazało się, że był to czas wystarczający by rozładować nam akumulator. Nic, jest jeszcze czas, piętnasta trzydzieści, mamy czas. Dzwonimy do biura, żeby ktoś wziął passata i podjechał z kablami. Niedaleko mieliśmy umówionego klienta, więc na mnie wypadło czekanie na pomoc. Drugi z plecakiem zasuwa piechotą do klienta – mam go odebrać po odpaleniu.

Passat

Po dłuższej (dwadzieścia – dwadzieścia pięć minut) chwili podjechał passat. Podpinamy kable, chwilę czekamy – jest efekt, corsa zakręciła silnikiem, ale za słabo. Nic, plan prosty – poczekamy kilka minut, niech się podładuje i jazda. I co? I po dwóch minutach silnik passata gaśnie – zabrakło paliwa. Skończyło się to spacerem z karnistrem na stację benzynową, straconymi trzydziestoma minutami, a efekt? Żaden. Corsę ściągniemy jutro.

Aktualizacja – 30.11.2010

No i po sprawie. Okazało się że straciliśmy wczoraj czas jak głupki przez jedną, prostą rzecz – kable firmowe są do dupy.

Dziś przywiozłem swoje, prywatne. Podłączyliśmy dwa aku razem i corsa odpaliła z palca. A aku i tak już mamy w niej nowe.

Szkoda tylko tych straconych godzin…

Snoopy i samoloty

“Snoopy Flying Ace”

Od wczoraj na mojej konsoli gości “Snoopy Flying Ace”. Jest to gra zręcznościowa, bez ograniczeń wiekowych. Stworzona przez studio deweloperskie Smart Bomb, jej dystrybutorem jest oczywiście Microsoft, jako że jest to gra dostępna z poziomu XBox Live Arcade, w cenie 800 punktów M$.

Gra jest o tyle fajna, że już wersja trial (czyli darmowa) pozwala na grę online. Owszem, nie można zmienić awarata czy postaci, ale zabawa jest przednia i tak. Po wydaniu 800M$ points i odblokowaniu pełnej gry mamy możliwość zmieniać pilota, samoloty, bronie a także mamy dostęp do wszystkich trybów gry, a nie tylko dogfight jak w trialu.

Po kilku minutach gry było zastanawianie się czy kupić ją od razu czy dopiero rano, ale po głębszym namyśle stwierdziłem że rano, w przeciwnym wypadku spędziłbym przy tej grze noc :)

Podsumowanie

Gra jest cudowna i jest warta każdego M$ punktu na nią wydanego. Co więcej, mam zamiar dokupić za 400M$ points pack z nowymi trybami gry, modelami samolotów i brońmi oraz za 80M$ points nowe mapki :)

Jakby ktoś był zainteresowany jak to wygląda:

Mój pierwszy most w “n-ce”

Ubiquiti NanoBridge M5

Ubiquiti NanoBridge-M5 jest kompletnym systemem radiowym 802.11n MIMO 2×2 przeznaczonym na pasmo 5GHz. Wykorzystanie rozwiązania InnerFeed pozwoliło na zintegrowanie promiennika anteny z modułem radiowym i Routerem/Access Pointem. Antena charakteryzuje się zyskiem 22dBi. Umożliwia to zestawienie bezprzewodowego połączenia na odległości przekraczające 20km. Zastosowanie standardu 802.11n MIMO 2×2 pozwala na uzyskanie realnej przepustowości TCP/IP dochodzącej do 150Mbps.

Ubiquiti NanoBridge-M5 pracuje w trybach Router lub Bridge. Interfejs WiFi wspiera tryby Access Point, Access Point WDS, Client, Client WDS. NanoBridge-M5 współpracuje z platformą opartą na systemie MikroTik RotuerOS – za www.interprojekt.pl

NanoBridge ZestawKompletny most złożony z takich zabaweczek wpadł w moje łapki w czwartek. Szef dał kasę na zakup, więc nie było się co zastanawiać.

W komplecie dostajemy “miskę”, uchwyt, cybant, śruby i pudełko. W pudełku jest radio zintegrowane z podwójną anteną, zasilacz poe 24V z kablem na “koniczynce” i to wszystko.

Złożenie tego nie jest zbyt trudne, cztery śruby na krzyżaka i osiem z nakrętkami na klucz 10-tkę.  Należy tylko pamiętać żeby nie dopinać radia zanim nie zamocujemy wszystkiego na maszcie i nie przeciągniemy skrętki – w przeciwnym wypadku rozłożenie go może wymagać użycia ciężkich narzędzi jak śrubokręt i pozostawi brzydkie ślady i zarysowania. Read more Mój pierwszy most w “n-ce”

BOINC

BOINC

Berkeley Open Infrastructure for Network Computing (BOINC) (Otwarta Infrastruktura Przetwarzania Rozproszonego Berkeley) to niekomercyjne rozwiązanie z dziedziny obliczeń rozproszonych, które pierwotnie powstało dla potrzeb projektu SETI@home, aktualnie wykorzystywane jest również w projektach innych niż SETI. Jest to niekomercyjne oprogramowanie pośredniczące pozwalające na udział zwykłego użytkownika komputera w naukowych projektach. BOINC jest rozwijany na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley przez zespół pod kierunkiem szefa projektu SETI@home, Davida Andersona. BOINC jest wolnym i otwartym oprogramowaniem wydawanym na licencji GNU LGPL i jest wspierany finansowo przez amerykańską rządową agencję National Science Foundation. Oprogramowanie BOINC dzieli się na oprogramowanie pracujące po stronie serwera projektu, oraz na oprogramowanie uruchamiane przez wolontariuszy na swoich komputerach. Do najważniejszych aplikacji pracujących po stronie serwera należy scheduler (serwer harmonogramów). Zajmuje się on dystrybucją fragmentów danych do obliczeń pomiędzy komputery uczestników projektu. W swoim działaniu scheduler uwzględnia między innymi możliwości komputerów uczestników (moc obliczeniowa, ilość pamięci RAM), oraz średni czas w ciągu doby, jaki komputery te przeznaczają na pracę z BOINC. W ten sposób unika się nadmiernego obciążenia słabych komputerów, oraz pozwala się na pełniejsze wykorzystanie mocnych maszyn. Jeżeli na komputerze otrzymującym dane do przetwarzania nie została jeszcze zainstalowana aplikacja mająca je przetwarzać, jest ona również przesyłana do uczestnika projektu. W ramach jednego projektu może funkcjonować wiele aplikacji, a wysyłane dane mogą być przeznaczone dla którejkolwiek z nich. Gdy na komputerze uczestnika znajdą się zarówno dane do przetwarzania, jak i odpowiednia aplikacja, rozpoczyna się przetwarzanie danych. Czas przetwarzania jednej porcji danych jest różny w zależności od projektu i waha się od kilkunastu sekund do kilkuset godzin. Dzięki okresowemu zapisywaniu wykonanej pracy, obliczenia nie muszą odbywać się w jednym nieprzerwanym ciągu, lecz mogą być zawieszane, gdy zachodzi potrzeba przeznaczenia mocy obliczeniowej na inne zadania lub po prostu wyłączenia komputera. Na jednym komputerze mogą znajdować się jednocześnie dane i aplikacje wielu projektów platformy BOINC, lecz w danym momencie przetwarzana jest tylko jedna porcja danych na jednostkę CPU (procesory wielordzeniowe i procesory wyposażone w technologię HT mogą przetwarzać jednocześnie dwie lub więcej porcji danych adekwatnie do liczby rdzeni czy wątków). Wyjątkiem są jednostki projektu DepSpid, który nie wykorzystuje mocy CPU, lecz mierzy wagę wysłanych i odebranych danych poprzez połączenie internetowe. Jednostki tego projektu mogą być przetwarzane równolegle z jednostkami pozostałych projektów, ale ich liczba nie zależy od rodzaju czy ilości procesorów – przydzielana jest jedna jednostka na jedno połączenie. Jeżeli komputer jest przyłączony do więcej niż jednego projektu, czas procesora jest przydzielany aplikacjom po kolei, zgodnie z ustalonymi przez uczestnika przydziałami dla poszczególnych projektów. Po przetworzeniu porcji danych wyniki obliczeń przesyłane są do serwera projektu. Jednocześnie komputer użytkownika żąda pewnej ilości tzw. punktów kredytowych, zależnej od czasu poświęconego na przetworzenie danej jednostki i mocy obliczeniowej procesora. W większości projektów te same dane są rozsyłane do kilku użytkowników, co daje możliwość porównania ich wyników w celu weryfikacji i wykluczenia ewentualnych błędów i oszustw. Następnie uczestnikom, którzy przeliczyli daną jednostkę, przyznawana jest taka sama ilość punktów kredytowych, zależna od punktów zażądanych przez poszczególne komputery. Sposób wyliczenia tej ilości jest różny w różnych projektów – może to być wartość średnia, mediana, lub inna wartość. – za wikipedią

Moje aktualne wyniki można łatwo sprawdzić:

Każdy może się przyłączyć do największego polskiego teamu Boinc@Poland