Snoopy i samoloty

“Snoopy Flying Ace”

Od wczoraj na mojej konsoli gości “Snoopy Flying Ace”. Jest to gra zręcznościowa, bez ograniczeń wiekowych. Stworzona przez studio deweloperskie Smart Bomb, jej dystrybutorem jest oczywiście Microsoft, jako że jest to gra dostępna z poziomu XBox Live Arcade, w cenie 800 punktów M$.

Gra jest o tyle fajna, że już wersja trial (czyli darmowa) pozwala na grę online. Owszem, nie można zmienić awarata czy postaci, ale zabawa jest przednia i tak. Po wydaniu 800M$ points i odblokowaniu pełnej gry mamy możliwość zmieniać pilota, samoloty, bronie a także mamy dostęp do wszystkich trybów gry, a nie tylko dogfight jak w trialu.

Po kilku minutach gry było zastanawianie się czy kupić ją od razu czy dopiero rano, ale po głębszym namyśle stwierdziłem że rano, w przeciwnym wypadku spędziłbym przy tej grze noc :)

Podsumowanie

Gra jest cudowna i jest warta każdego M$ punktu na nią wydanego. Co więcej, mam zamiar dokupić za 400M$ points pack z nowymi trybami gry, modelami samolotów i brońmi oraz za 80M$ points nowe mapki :)

Jakby ktoś był zainteresowany jak to wygląda:

Mój pierwszy most w “n-ce”

Ubiquiti NanoBridge M5

Ubiquiti NanoBridge-M5 jest kompletnym systemem radiowym 802.11n MIMO 2×2 przeznaczonym na pasmo 5GHz. Wykorzystanie rozwiązania InnerFeed pozwoliło na zintegrowanie promiennika anteny z modułem radiowym i Routerem/Access Pointem. Antena charakteryzuje się zyskiem 22dBi. Umożliwia to zestawienie bezprzewodowego połączenia na odległości przekraczające 20km. Zastosowanie standardu 802.11n MIMO 2×2 pozwala na uzyskanie realnej przepustowości TCP/IP dochodzącej do 150Mbps.

Ubiquiti NanoBridge-M5 pracuje w trybach Router lub Bridge. Interfejs WiFi wspiera tryby Access Point, Access Point WDS, Client, Client WDS. NanoBridge-M5 współpracuje z platformą opartą na systemie MikroTik RotuerOS – za www.interprojekt.pl

NanoBridge ZestawKompletny most złożony z takich zabaweczek wpadł w moje łapki w czwartek. Szef dał kasę na zakup, więc nie było się co zastanawiać.

W komplecie dostajemy “miskę”, uchwyt, cybant, śruby i pudełko. W pudełku jest radio zintegrowane z podwójną anteną, zasilacz poe 24V z kablem na “koniczynce” i to wszystko.

Złożenie tego nie jest zbyt trudne, cztery śruby na krzyżaka i osiem z nakrętkami na klucz 10-tkę.  Należy tylko pamiętać żeby nie dopinać radia zanim nie zamocujemy wszystkiego na maszcie i nie przeciągniemy skrętki – w przeciwnym wypadku rozłożenie go może wymagać użycia ciężkich narzędzi jak śrubokręt i pozostawi brzydkie ślady i zarysowania. Read more Mój pierwszy most w “n-ce”

Dyżur w długi weekend

Długi weekend

Wszyscy to lubimy. Cztery dni świętego spokoju. Przynajmniej w założeniu. Niestety, zawsze ktoś musi mieć dyżur. Tym razem padło na mnie. No i pięknie, środa wieczór – luzik.

Czwartek – święto niepodległości

Dzień mija przyjemnie, na obijaniu się, aż do 18. I stało się -telefony się urywają, trzeba się ruszyć. Zwiesił się jeden switch, praktycznie zaraz za dojściem, przez co cały blok nie miał internetu. Ale zanim się to znajdzie to godzina poszła.

Po czwartku był piątek. Niby dzień roboczy, ale u nas w firmie wszyscy mieli urlopy, więc weekend. I mimo tego, że ludzie normalnie pracowali dzień minął spokojnie. Żadnych awarii, żadnych wyjazdów, co najwyżej kilka odebranych telefonów. Read more Dyżur w długi weekend

Wybiegany

Wybiegałem się po dachach dziś.

Wszystko zaczęło się w sobotę, ale to nie był mój dyżur. Padła baza… no można to tak nazwać, bo to faktycznie baza jest. Co prawda to osbridge na 2,4GHz, czyli totalny zabytek, ale baza. Wszyscy myśleli że nic na niej nie stoi, ale jak padła w sobotę okazało się że jednak jest na niej dwóch klientów.

W sobotę, jak to na weekendzie, jest tylko osoba dyżurna. Więc biedak ile mógł to posprawdzał, ale nic nie pomogło. Samemu na dach wychodzić nie można, więc do poniedziałku musiało to zostać. No i nadszedł ten dzień…

Poniedziałek – czyli dziś.

Dziś wyszło na to że osoby mającej dyżur w zeszłym tygodniu nie było. Więc całe bieganie spadło na mnie. Oczywiście, miałem drugą osobę do dachowania się, żeby nie było że sam, ale…

Tak czy siak – jak się okazało, osbridge ten jest w takim miejscu, że dostanie się do niego wymaga większych przygotowań. Choćby zabrania ze sobą na dach drabiny. Bo dostęp polega na wyjściu na dach, wejściu na nadbudówkę, przejsciu po niej pomiędzy dachami i zejściu z drugiej strony. A stopni/schodów/drabiny brak.

Poniedziałek

Oczywiście poniedziałek nie byłby poniedziałkiem gdyby tak spokojnie się skończył.

Padła baza na ktorej wpiętych było kilkanaście bloków. No i się zaczęło.

Najpierw trzeba było znaleźć gdzie wpieta jest ta baza, gdzie jest zasilacz i poe od niej. A to przy kilku skrzynkach, w każdej po kilka poe i zupełnym braku opisu nie jest takie proste. Zwłaszcza jeśli trzeba to zrobić tak by przy okazji nie padła połowa sieci. W końcu, po wykluczeniu wszystkich możliwości zostały dwie – albo padł port ethernetowy w radiu, albo zamókł kabel. No i wiadomo – wyjście na dach.

Dach

Na dachu okazało się że wtyczka jest lekko “nadpalona” – 48V zwarte jednak potrafi osmalić wtyk rj-45. Wystarczyło obciąć 5cm kabla, zarobić od nowa wtyk i wszystko działa. A dwie godziny zniknęły i kolejne wyjścia w deszczu na dach zaliczone…

Dlatego teraz odpoczynek…

Granie na konsoli

Need for speed Most Wanted

NFS Most Wanted
NFS Most Wanted - okładka
Need for Speed: Most Wanted stanowi kolejną część serii, rozwijanej od połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Po nocnych eskapadach z obu odsłon Need for Speed: Underground przyszedł czas na poruszanie się sportowym samochodem w warunkach zgoła odmiennych.

Need for Speed: Most Wanted stanowi kolejną część serii, rozwijanej od połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Po nocnych eskapadach z obu odsłon Need for Speed: Underground przyszedł czas na poruszanie się sportowym samochodem w warunkach zgoła odmiennych. Nadal jednak zabawa toczy się w jednej metropolii o całkiem sporej powierzchni i dużym zróżnicowaniu w materii zabudowy (dzielnice mieszkaniowe, strefy przemysłowe etc.).

Rozgrywka stawia przed nami zadanie zyskania miana najlepszego ulicznego kierowcy w ramach tzw. Czarnej Listy, mającego na przysłowiowym pieńku z potencjalnymi rywalami, jak również ze stróżami prawa w radiowozach. Zatem nie tylko bierzemy udział w licznych nielegalnych wyścigach w normalnym dziennym ruchu miejskim, ale także nierzadko uciekamy przez zawziętymi policjantami. Warto zauważyć, że w momencie wystąpienia sytuacji o wysokim stopniu niebezpieczeństwa (np. nagłe wyjechanie ciężarówki z drogi podporządkowanej) włącza się chwilowe spowolnienie akcji a la słynny efekt bullet-time z filmowej trylogii The Matrix, dzięki czemu można stosunkowo spokojnie i precyzyjnie wykonać odpowiednie manewry.

Standardowo developerzy zatroszczyli się o uzyskanie należytych licencji, aby w wirtualnej rzeczywistości znalazło się wiele autentycznych samochodów – m.in. BMW M3 i Mazda RX-8. Każdy wóz podatny jest na tuning zewnętrzny i wewnętrzny, a zatem wedle uznania montujemy spoilery, zmieniamy powłokę lakierniczą, ulepszamy układ napędowy, zakładamy profesjonalne komplety ogumienia etc. Dodatkowo czterokołowce ulegają realistycznym uszkodzeniom, więc czołowe spotkanie z betonową ścianą przy nadmiernej prędkości zwyczajnie kończy rozgrywkę.

Twórcy Need for Speed: Most Wanted dołożyli wszelkich starań, aby ich dzieło reprezentowało mistrzowski poziom wizualny. Trójwymiarowe modele pojazdów i wszystkie elementy otoczenia wykonano z wyjątkową dbałością o drobne szczegóły, celem zadowolenia nawet największych graficznych purystów. Ponadto zaimplementowano dynamiczną ścieżkę dźwiękową, jak również prawdziwą gratkę dla entuzjastów zabawy wieloosobowej w postaci trybu online.

Granie na konsoli – kiedyś coś dla mnie niewyobrażalnego, pad był o wiele mniej przyjazny niż klawiatura i myszka. Dziś? Wręcz niewyobrażalne jest dla mnie nieposiadanie mojej “czarnej skrzynki”. Dlaczego? Z kilku prostych powodów.

Na konsoli nie muszę się martwić czy gra mi “pójdzie”, czy mój sprzęt nie będzie za słaby. Nie, tu po prostu wkładam płytę do napędu (za pierwszym razem instaluję grę na dysku konsoli, żeby oszczędzać płytę) i gram. Nie ma zacięć, nie ma problemu za słabej grafiki, procesora czy za małej ilości pamięci.

A przyjemność z gry? Żadna klawiatura nie da tej radości, kiedy pad wibruje ci w rękach, gdy czujesz że zjechałeś właśnie z asfaltu, lub odpaliłeś nitro. Nie… konsola to jest to, jedyne na co mógłbym zamienić x360? Na nowszego :)

Albo dokupić sobie jeszcze PS3. Tylko na to brak mi kasy.