Samochód – luksus czy narzędzie 

Czym jest samochód w dzisiejszych czasach?

Kiedyś był oznaką powodzenia, dobrem luksusowym. Ale dziś? Dla mnie samochód jest narzędziem które ma umożliwić albo ułatwić przemieszczanie się z jednego miejsca w drugie. 

A czy samochód jest lepszy niż komunikacja miejska? Dla mnie niestety tak. Niestety, bo wolałbym by było inaczej, ale mieszkam w dużym mieście i dojazd do pracy autobusami zajmuje mi półtorej godziny w jedna stronę licząc z przesiadką, czasami dwie jeśli są korki. Samochodem pokonuje trasę praca-dom w pół godziny, bo jadę obwodnica i omijam wszystkie korki i nie musz czekać na przesiadkę. 

Tyle się ostatnio mówi o smogu, ale dopóki komunikacja miejska nie będzie konkurencyjna czasowo ludzie nadal będą jeździć własnymi pojazdami i truć. Niestety, sam jestem jednym z nich, bo dwie godzinny dziennie stracone w różnicy czasu dojazdów to bardzo dużo. W ciągu miesiąca to około czterdziestu godzin straconych w autobusie, czyli tydzień pracy. Tydzień za który nikt nie płaci. 

Czekam kiedy władze naszych miast zrozumieją ze tramwaje czy szybka kolej miejska to nie fanaberie ekologów a po prostu rozsądny wybór. 

Dyżur w długi weekend

Długi weekend

Wszyscy to lubimy. Cztery dni świętego spokoju. Przynajmniej w założeniu. Niestety, zawsze ktoś musi mieć dyżur. Tym razem padło na mnie. No i pięknie, środa wieczór – luzik.

Czwartek – święto niepodległości

Dzień mija przyjemnie, na obijaniu się, aż do 18. I stało się -telefony się urywają, trzeba się ruszyć. Zwiesił się jeden switch, praktycznie zaraz za dojściem, przez co cały blok nie miał internetu. Ale zanim się to znajdzie to godzina poszła.

Po czwartku był piątek. Niby dzień roboczy, ale u nas w firmie wszyscy mieli urlopy, więc weekend. I mimo tego, że ludzie normalnie pracowali dzień minął spokojnie. Żadnych awarii, żadnych wyjazdów, co najwyżej kilka odebranych telefonów. Czytaj dalej Dyżur w długi weekend

Chory… ale na dyżurze

No i stało się.

Obudziłem się wczoraj i czułem się jak swój cień. Pomiar temperatury pokazał 38,6°C

Nic, rano aspirynka, koło obiadu druga i w łóżeczku. I tak się udało do 18:30.

Niestety, od paru godzin leżał jeden blok, ale nikt nie dzwonił więc miałem nadzieję że to może problem z prądem. Niestety, po 18 zaczęły się telefony i trzeba było się zebrać. No więc opatulony jak na zimę wychodzę do auta i w drogę.

Na miejscu podpinam się do skrzynki na klatce – faktycznie, nie ma neta. No to w windę, jazda na dziesiąte pietro i do wejścia na nadbudówkę (gdzie znajduje się między innymi szyb windy).

Kraty

Jedne kraty strzegą wejścia na schody. Po ich sforsowaniu czekają nas drugie kraty. Ale to nic, najlepsze jest to co za nimi.

A za kratami widać skrzynkę kablówki z wychodzącymi z niej kablami (całkiem „fachowo” zresztą zrobionymi) oraz, co najlepsze, leżącego sobie w rogu, luzem, niczym niezabezpieczonego, osbridge’a.

To że tak leży jestem w stanie przeżyć. W końcu po to są kraty. Ale to jak fachowo wyglądają te luźne kable… no cóż. Już tak to zastałem i nie będę ruszać.

Ale ja bym się pod czymś takim nie podpisał. Czytaj dalej Chory… ale na dyżurze

Escort mój – Jurand

 

Jest to dokładnie Ford Escort 1.8 TD Ghia MKVII z 1995r

Przebieg 204 tyś. Km, w kraju od 2004 jestem 3 właścicielem.
Oszczędny diesel, silnik nie bierze oleju, wszystko robione na bieżąco.

Bogate wyposażenie w wersji Ghia
ABS
2 poduszki powietrzne
Centralny zamek
Podgrzewana przednia i tylnia szyba
Regulowane elektrycznie i podgrzewana lusterka
Podgrzewane dysze spryskiwaczy do szyb
Elektryczne szyby z przodu
Szyberdach elektryczny
Imobilizer
Centralny zamek
Komplet 3 oryginalnych kluczyków w tym specjalny do programowania imobilizera
Blokada skrzyni biegów
Radio fabryczne

Owszem, jest parę rzeczy do zrobienia, czeka mnie wymiana oleju, paska (piszczy) no i blacharka – w niektórych miejscach trzeba ją zakonserwować. Ale poza tym jest fajnie :D

Pierwszy dzień w pracy po urlopie

No i stało się. Znów w pracy. Nie chciało mi się wstawać, tym bardziej do pracy wybrać, ale jak trzeba to trzeba.

Zwłaszcza że sprawiłem sobie na zakończenie urlopu nowe wozidełko i debet na koncie troszkę urósł.

Teraz trzeba na to jakoś zarobić by to w miarę szybko spłacić.

No i wziąć się za naukę. Programowanie w końcu jest przyszłościowe :P A od czasów studiów, kiedy ostatni raz coś pisałem minęło już dużo czasu, wiele się zapomniało. Czyli – czas do książek.