Pierwszy dzień w nowym mieście

Wrocław

Dziś mój pierwszy dzień w nowym mieście. Zakupy zrobione (na szczęście tesco niedaleko i nie ma problemu z trafieniem). Obdzwonione kilka ogłoszeń o wynajmie mieszkania – niestety, wszędzie pytanie “czy to że jestem posiadaczem kota nie jest problemem” okazywało się za trudne dla pośredników. Mają się dowiedzieć co na to właściciele mieszkań.

Czekanie

Teraz pozostaje mi czekanie. Czekanie na przelew z poprzedniej pracy – bo muszę mieć choćby na kaucję czy pierwszy czynsz, czekanie na rozpoczęcie nowej pracy – bo chcę się dowiedzieć jak to będzie wyglądać.

Tylko takie czekanie, kiedy ma się czas i zero zajęcia… też nie jest proste. Człowiek ma za dużo czasu na myślenie…

Zepsuta noga

Przez jakiś czas nie było wpisów.

Spowodowane to było między innymi tym, że jakimś cudem, nie wiem kiedy, udało mi się skręcić nogę.

Przez to wylądowałem na zwolnieniu.

Jak pierwszy dzień jest fajny (taki dodatkowy weekend), drugi znośny, tak kolejne, kiedy trzeba się nie ruszać… zaczynają doprowadzać człowieka do szału.

Normalnie aż się cieszę, że już od dziś wróciłem do pracy :)